W obronie złego ojcostwa…..

…. nie jestem nadopiekuńczy. Wiem też że z życia dzieci trzeba się powoli wycofywać stosownie do ich rozwoju. Nie tylko to rozumiem ale mam to doświadczenie za sobą. Stawiam granice, wymagam, niezbyt często pomagam i nie wyręczam. Motywuję, chwalę kiedy jest za co i zachęcam do wytrwałości kiedy się nie udaje. W rozpaczy i zwątpieniu pocieszam. Jestem. Dbam i troszczę się najlepiej jak umiem i jak to rozumiem…. dużo czytam, słucham mądrzejszych i z większym doświadczeniem, uczę się wielu rzeczy na nowo, próbuję zrozumieć. Staram się to dopasować do naszej codzienności i życia….. brakuje mi….. drugiej osoby która by mnie w tym wspierała i pomagała, żebyśmy wspólnie szli widząc pewne sprawy nie identycznie ale co najmniej podobnie. Kocham swoje dziecko i staram się….. cóż mogę więcej….. nie rekompensuje w związku z sytuacją wręcz przeciwnie robię wszystko jak wcześniej żeby nie zauważyła w codziennych sprawach, że stał się jakiś wielki przewrót…. nie mieszkamy razem…. Ona tego nie rozumie. Może nie wiesz ale to o czym piszesz nazywa się: „bliskość”. I pisze to neutralnie bez podtekstów żadnych i złośliwości :( Stwierdzam fakt….. ze smutkiem a wątpliwości mam całe mnóstwo. Nawet nie jesteś w stanie sobie wyobrazić jak wiele ale przy dziecku i w działaniu nie mogę ich okazywać to chyba oczywiste. Nie mam tylko nikogo przy sobie na kim mógłbym się oprzeć kiedy mnie nachodzą. Brakuje mi Ciebie…. ale chyba takiej jaką nigdy dla mnie nie byłaś. Kochającą….. ze wszystkim co się za tym słowem kryje.
I nie chcę być fajnym tatą…. chcę być po prostu Tatą. Kochającym Tatą. Tatą, który…. jest taki jak napisałem powyżej. Niezawodnym.
Takiego ojca zawsze chciałem mieć….
Jesteś jedyną osobą, która widzi to źle…. jedyną….. która widzi źle moje ojcostwo…. Kocham Ciebie i też to podważasz…. nie lubiłaś, nie chciałaś…. nie mam innej miłości w sobie. Taki jestem…. jeśli wiedziałaś, że nie chcesz mnie, moich uczuć, że to wszystko ci nie odpowiada, wręcz przeszkadza i to jakim byłem ojcem…. od samego początku…. to po co to wszystko było….. mam czas na takie smutne rozważanie…. ale muszę pracować….

2 przemyślenia na temat “W obronie złego ojcostwa…..”

  1. ~Agni pisze:

    Z tego, co możemy wyczytać, jest Pan wspaniałym ojcem, a córka choć nie ma pełnej rodziny, na pewno jest z Pana dumna. Każda chwila wspólnie spędzona daje jej dużo radości, choć jest za mała żeby to wyrazić dosadniej.
    Czasem niestety nie możemy liczyć na miłość/relację z drugim dorosłym człowiekiem w takiej formie jakiej bysmy oczekiwali, ale nie powinno się za nic odrzucać wypracowanej relacji z tym mniejszym człowiekiem…

  2. Tamara Tur pisze:

    Co gorsza mam wrażenie, że ona jest takim typem, który nie pozwoli Ci się z nikim związać. Będzie terroryzować Cię niemożliwością spotkań z dzieckiem w każdej sytuacji, która nie przypadnie jej do gustu :/ A taka pewno nie przypadnie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>