Sen

Wyśniłem swoje życie. Miałem sen w którym wyśniłem swoje życie. Wszystko co złe przebiegło w serii obrazów. Obudziłem się zmęczony i przerażony. Przyspieszony oddech, ujadanie serca. Gwałtownie otwieram oczy. Nad głową ciemność sufitu. Rzucam się spojrzeniem po półmrocznym pokoju. Marianka spokojnie śpi w łóżku przy oknie w smudze smutnego spojrzenia. Wstaję, okrywam kołdrą małe zimne nóżki, całuję w czoło i szepczę: Kocham Cię Maleńka. Śpij spokojnie. Wracam do łóżka i przytulam do Ewy. Szukamy swoich dłoni. Chwyta mnie za rękę i mocno ściska. Nie otwierając oczu mówi w półuśmiechu: Daj mi jeszcze chwilkę. Leżymy ciasno przytuleni. Cały smutek i ból spływają ze mnie małymi czarnymi kroplami wsiąkając w materac i poduszkę. W cieple jej pleców prasuję pomarszczone policzki. Jeden rytm serc, wyrównany oddech. Niedzielny leniwy poranek. Czas na dosypianie. Leżę i rozmyślam nad tym jak wielkie mam szczęście być w jednym czasie i miejscu z tymi, których kocham. Strzepuję spojrzeniem zaschnięte na poduszce okruszki snu. Tak wygląda moje idealne miejsce na ziemi. Szczęście. Centrum wszechświata.

I wtedy się obudziłem. Przeraźliwy gwizd z telefonu. Podrywam się z ciężkim westchnieniem. Ból w plecach nie daje o sobie zapomnieć. Ciemne i ciche mieszkanie. Biegnę do pokoju Mani. Śpi spokojnie. Kołdrę podrzucam i wyrównuję. Całuję czule w czoło. Idę na balkon, pod prysznic, wybiegam po świeże bułki do sklepu. Robię śniadanie do szkoły, gotuję budyń na życzenie.  Wracam do Maniuszki kładę obok i zapraszam do wstawania drapaniem po plecach. Kilka chwil przekomarzania w końcu słyszę: Tato weź mnie na ręce. Z rękami wokół szyi w drodze do łazienki, do stołu. Fotel i owijanie troskliwe kocem nóżek. Przeglądamy jeszcze raz zeszyty, wybieramy zdjęcia ze ślubowania. Wkładam wszystko do plecaka, do koperty niechciane zdjęcia i pieniądze za wybrane. Pieniądze na koncert do drugiej. Mania je ja przygotowuję i prasuję ubrania. Wybieramy spódniczki, dobieramy bluzki. Tato a ty co byś założył? Uśmiecham się i mówię: spodnie Marianko. Idź umyj ząbki mam jeszcze prasowanie. Kończymy ubieranie. Czesanie. Mania bawi się jakimś drobiazgiem ja próbuję spleść francuza. Krótkie włosy strasznie się męczę. Wychodzimy. Droga do szkoły. Świetlica, praca…. myślę czy napisać Ewie o moim śnie. Wyjmuję telefon z kieszeni. Wkładam z powrotem. Siadam do komputera i znowu tu jestem. Tu znaczy gdzie? Co mi się śni. Gdzie jestem? Po której stronie kurtyny? Czy mogę wybrać? Zmienić miejsce? Być tam, porzucić tu? Nic z tego, muszę się pogodzić. Pójdę wieczorem do kina ze znajomymi. Może nie zasnę. Musiałem to z siebie wyrzucić. Biorę się za siebie i do pracy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>